pomnik Ramy V

Co ma mój paszport do kolonizacji Tajlandii…?

Parę lat temu byłam w Rosji, w Petersburgu. W paszporcie widnieje tego dowód – wiza. Oficerowie imigracyjny, policja czy tajscy urzędnicy kartkując moje dokumenty, zazwyczaj zatrzymują się na tej stronie i dokładnie się jej przyglądają. Często kserują i dołączają do moich papierów. Zawsze mnie to zadziwia. Byłam przekonana, że jest to związane z rosyjskimi turystami, których w Krainie Uśmiechu co nie miara. I raczej są owiani niechlubną sławą, choć słyną także z posiadania pieniędzy. Z drugiej strony, dużo wykształconych Tajów deklaruje, że chciałoby Rosję odwiedzić. Zastanawiające.

Wiecie, że dawna nazwa Tajlandii brzmiała: Królestwo Syjamu? Kingdom of Siam. Nazwa została ostatecznie zmieniona w 1949 roku.

Historykiem nie jestem, co nie zmienia faktu, że im dłużej tu mieszkam, tym częściej czytam tajlandzkie dzieje, bo to po prostu ciekawe. Szczególnie historia obecnej dynastii Chakri jest pasjonująca! Ostatnimi czasy, podczas przeglądania historii monarchii królewskiej, wpadłam na pewien trop. To mogłoby tłumaczyć zainteresowanie Rosją, moim paszportem, jak i fakt, że Tajlandia jako jedyny kraj w Azji południowo-wschodniej uchroniła się przed kolonizacją. Wyjaśnień tego faktu może być wiele, ale wyodrębniłam trzy, które głównie wybijają się na pierwszy plan. A mianowicie…

Pod koniec XIX wieku Tajlandią rządził Rama V. Aktualnie, po śmierci ukochanego Króla Ramy IX, na tronie zasiada Rama X. Ale cofnijmy się w czasie, do końcówki 1800 roku. Tajlandia nazywała się Syjamem, imperia kolonialne rozkwitały, kraje sąsiedzkie były zajęte przez Francuzów i Brytyjczyków.

Władcy z dynastii Chakri, od Ramy I, uchodzą za bardzo postępowych. Wszyscy kształcili się na zachodzie. Według historyków, gdy  nad krajem krążyło widmo kolonizacji, szczególnie wybija się Rama V, który znacząco zmodernizował kraj. Scentralizował władzę w Bangkoku, stawiał na nowoczesne technologie, budował uniwersytety, dbał o infrastrukturę, inwestował w nowoczesne wojsko. To sprawiło, że w oczach Europejczyków, Królestwo Syjamu jawiło się jako silne państwo. To po pierwsze.

Po drugie, Tajlandia stanowiła bufor pomiędzy imperialnymi koloniami. Birma i Malezja należały do Brytoli, natomiast Laos i Kambodża do Francuzów. Królestwo Syjamu nie było wolne od zachodnich wpływów, ale zachowało niezależność.

A teraz wróćmy do mojego paszportu i dziwnej fascynacji Rosją.

Rama V spłodził około 100 potomków. Słownie: STU. Dokładne dane nie są znane, gdyż w tamtych czasach dużo dzieci umierało. Sto i tak robi wrażenie. Na stronie Wikipedii znajdziecie pełną listę dzieci Króla Ramy V. Warto wspomnieć, że aż dwoje z nich zostało następcami tronu – Ramą VI oraz Ramą VII. Jednak do sedna, co ma mój paszport do monarchii królewskiej? Otóż, jeden z synów Ramy V jest bardzo ciekawą postacią. Chakrabongse Bhuvanath – tak brzmiało jego imię. Podobno, był On ulubieńcem Króla.

Jak już wspomniałam, Rama V starał się uchronić swoje Królestwo przed skolonizowaniem. By to osiągnąć utrzymywał i rozwijał swoje kontakty z innymi mocarstwami, które liczyły się na arenie politycznej. Jak to robił? Między innymi, wysyłał swoich licznych synów na zagraniczne studia. A szczególnie miało to znaczenie, gdy Jego „ulubiony” syn został wysłany do Rosyjskiego Imperium, by zdobyć dyplom wykształcenia wyższego (i to na uczelni w Petersburgu!). I tak się złożyło, że w Rosji książę poznał swoją przyszłą żonę i księżniczkę Phitsanulok – Katarzynę Desnitsky. Poślubił Ją w 1906 roku. Podobno dla ukochanej Książe przyjął religię prawosławną, a zakochana para przeprowadziła się do Tajlandii.  Romantycznie, prawda?

A czy Książę i Księżniczka żyli długo i szczęśliwie?

Niestety, historia nie jest dla nich łaskawa. Na początku rodzina Królewska nie chciała zaakceptować wybranki Księcia. Niespodziewanie uległo to zmianie – nie wiadomo, czy za sprawą dobroci i mądrości Księżnej, czy interesu Tajlandii w przyjaźni z Rosją. (Znając Tajów i prawa rządzące polityką – jak obstawiacie?).  Mimo to, małżeństwo przeżyło kryzys, gdy Książę zainteresował się innymi kobietami. Księżniczka Katarzyna wróciła do Rosji. Do Tajlandii zawitała ponownie dopiero, by pożegnać swojego „męża” na pogrzebie.

I to jest punkt trzeci, który mógł pośrednio lub bezpośrednio wpłynąć na fakt, że Królestwo Syjamu zachowało niepodległość, wśród skolonizowanych państw. To tłumaczyłoby także niezwykłe zainteresowanie Tajów moją rosyjską wizą. No chyba, że po prostu wyglądam jak ruski mafioza 😀

Muszę przyznać, że historia Tajlandii jest wciągająca, szczególnie gdy dotyka mnie na co dzień 🙂

Zuza

  • A długa już tam jesteś i jak się zyje i jak zarobki,itp?:)

    • myGecko

      Hej! Jest nas dwoje – Zuza i Emil – i mieszkamy tutaj już niemal 2 lata 😉 Żyje się słonecznie, dziwnie, ostro, w sumie beztrosko, ale często stresująco. Jak to w obcej kulturze bywa 🙂 Uczymy w szkole i zarobki sobie bardzo chwalimy! Tutaj jest post o tym jeżeli Cię to interesuje:
      http://www.mygecko.pl/koszty-zycia-tajlandii/
      Pozdrawiamy z Bangkoku!

      • Dziękuję- filmy Wasze już oglądam i subskrybuję kanał 🙂
        A do wpisu już śmigam- i pozdrawiam! 🙂

        • myGecko

          Dzięki wielkie i do usłyszenia! 🙂 Słoneczne pozdrowienia 🙂