Park narodowy Khao Sok i jezioro Cheow Lan

Oszałamiająco piękne. Przez niemal dwa lata odwiedziliśmy w Tajlandii wiele miejsc – kilkanaście wysp i miast, kilka wodospadów i parków narodowych, ba, nawet okoliczne kraje. Ale smocze skały w Khao Sok i jezioro Cheow Lan zrobiły na nas piorunujące wrażenie.

Najstarsza dżungla świata

Park narodowy Khao Sok obejmuje tereny, które dziewicza dżungla porasta od niemal 160 milionów lat (!). Park został założony w 1980 roku. W tropikalnym lesie grasują tygrysy, lamparty, gibony i niedźwiedzie malajskie. Krajobraz dominują potężne, wysokie i pionowe wapienne skały, które my nazywamy smoczymi.  W 1982 roku wzniesiono tamę Ratchaprapha, dzięki której duża część wapiennych skał została zalana wodą. Tak powstało jezioro Cheow Lan. W najgłębszym miejscu jezioro ma 150 metrów, a najwyższe szczyty sięgają 1000 metrów!  Według nas to jedno z piękniejszych miejsc na tej planecie.

Nie taki diabeł straszny

Po przyjeździe do Khao Sok wynajęliśmy skuter i objechaliśmy okoliczne tereny. Następnego dnia z rana mieliśmy dojechać skuterem 70km do jeziora i tam wynająć prywatną łódkę, ale po wstępnym przeszukaniu internetu wydawało się to drogą opcją. W resorcie zaproponowali nam wycieczkę. Generalnie nie jesteśmy zwolennikami wyjazdów zorganizowanych a tajskie biura podróży omijamy szerokim łukiem. Aczkolwiek, wycieczka nad jezioro Chewo Lan na własną rękę zdaje się bardzo drogim biznesem. O ile do samego parku Khao Sok z łatwością dostaniecie się publicznym autobusem i zjedziecie go wynajętym skuterkiem, o tyle jezioro jest trudniejsze bo… jest jeziorem. A to wymaga transportu łódką. Więc po przeliczeniach kosztów zdecydowaliśmy się na dwudniową wycieczkę zorganizowaną. I to był strzał w dziesiątkę.

By odwiedzić jezioro Cheow Lan samodzielnie należy najpierw dostać się na tamę Ratchaprapha. Jezioro leży na terenie Parku Narodowego, więc łatwo sobie wyobrazić, że nie ma tam nic prócz dżungli. Noclegi dostępne są jedynie w pływających bungalowsach. Prąd z generatorów (od 6 do 6), brak sklepów, knajp, internetu, zasięgu – brak czegokolwiek. Jedynie Ty i potęga natury. By dostać się do swojego pływającego guesthousu, trzeba wynająć łódkę. Z informacji jakie zebraliśmy wśród miejscowych Tajów, łódka do Twojego miejsca to koszt 1000-1500thb. Płacisz za całą łódkę, więc im więcej osób tym lepiej. Podobno standardowa cena za noc w pływającym pokoju to około 1000thb, choć zdaje się, że na własną rękę łatwiej i taniej spać w miasteczku przy tamie. No ale pokój w miasteczku, to nie pływający bungalows na jeziorze 😉 Wynajęcie łódki z przewodnikiem na wycieczkę (opływanie skał, wizyta w jaskiniach, trekking po dżungli) to koszt, nie bagatela, około 3000thb. Ponownie, płacisz za całą łódką, więc im więcej osób tym taniej. Analizując te koszty i nasze zasoby, zdecydowaliśmy się na dwudniową, zorganizowaną wycieczkę nad jezioro Cheow Lan i możemy ją z czystym sercem polecić!

Informacje praktyczne

Dojazd do Khao Sok

Do Khao Sok najłatwiej jest się dostać z Surat Thani. My podróżowaliśmy publicznym autobusem przez około 3 godziny. Za bilet zapłaciliśmy 120thb. Jeżeli w planach macie jedynie jezioro, to podróż będzie krótsza. Jezioro znajduje się około 70km od samego „centrum” Khao Sok. Jeżeli macie zasobniejszy budżet i 4 osobową grupę, do jeziora lub parku narodowego można dojechać taksówką (prywatnym przejazdem) za około 1500-1800thb.

Dwudniowa zorganizowana wycieczka

Wycieczkę rezerwowaliśmy w naszym resorcie w Khao Sok (Morning Mist Resort). Jednolity cennik, nie podlega negocjacjom. Co było w planie wycieczki? 8 rano odbiór spod resortu i koło 10-11 dojazd o tamy. Płatność za wstęp do parku i przesiadka do długiej kilkunastoosobowej łódki. Około godziny do dwóch rejsu między skałami do pływających bungalowsów – my spaliśmy w Smiley Lakehouse. Pierwszego dnia zaraz po zakwaterowaniu i obiedzie wybraliśmy się na trekking po dżungli z przewodnikiem. Następnie przejście przez 700metrową jaskinię Nam Talu. Powrót przez dżungle (w sumie trekking trwał około  5-6h) i powrót łodzią do bungalowsów. Kolacja, a następnie nocne safari. Kolejnego dnia z rana ponowne safari przy wschodzie słońca (widzieliśmy dzikie makaki i langura czarnego!). Śniadanie, jaskinia i punkty widokowe. Podróż łodzią na tamę i lunch z widokiem na jezioro. Powrót do hotelu około 15. Cena tripa zawiera także pełne wyżywienie, które jest naprawdę przyzwoite i darmową nielimitowaną wodę. Smaczne posiłki, opcje dla wegetarianów, dużo warzyw. Byliśmy zadowoleni. W bungalowsach dostępne były także darmowe kajaki. Grupa około 30 osób.

Cena 2500thb / osoba + wstęp do parku narodowego 300thb / dorosły i 150thb / dziecko. W sumie 2800thb. Ale zapewniamy, że warto!

Co zabrać?

DOBRE BUTY i MOCNĄ LATARKĘ! Koniecznie. Trekking przez dżunglę jest wyzwaniem. Przewodnik idzie szybko, krąży między drzewami i skałami, kilka razy musieliśmy przekroczyć rzekę. Dużo kamieni, korzeni i lepkiego błota. Łatwo stracić równowagę i runąć na ziemie – a tego lepiej unikać bo w okresie pory deszczowej pluskwy skaczą jak oszalałe. Ale to nie wszystko! W dżungli widzieliśmy małpy, a Emil nawet przeżył bliskie spotkanie z kobrą królewską, która przecięła nasz szlak!

Jednak ten spacerek przez tropikalny las to nic w porównaniu z przejściem przez jaskinię Nam Talu. To była zaje***** przygoda, którą będziemy wspominać do końca życie. 700 metrów w totalnej ciemności, w wąskim przejściu między skałami, czasem po szyję w wodzie i z setkami nietoperzy nad głową. Była też wspinaczka po wodospadzie, co zresztą nieźle podnosi poziom adrenaliny. Dopływasz do wodospadu, woda napiera jak szalona, latarkę w zęby, po omacku łapiesz linę tonącą w kaskadach lodowatej wody i wspinasz się około metra do góry po nierównych skałach! Wowwowowowowowow!

Dlatego polecamy dobre buty, latarkę czołówkę, wygodny strój i coś na zmianę po wszystkim. Naszym zdaniem ten trekking nie nadaje się dla dzieci oraz osób starszych lub mało sprawnych. A Ty dałbyś/dałabyś radę ? 😉

Zuza