Zuza w krystalicznie czystej i ciepłej wodzie

Życie na wyspie w Kambodży – wady i zalety #mygeckoisland

Zapiski wyspiarzy…

Marzyliśmy by zamieszkać na wyspie. Sprawdzić jak nam odpowiada takie środowisko, być blisko natury, codziennie brodzić po kolana w lazurowym oceanie, z rana biegać po bielutkiej plaży, a wieczorami podziwiać świecący plankton. Rajska wyspa wydaje się idealnym miejscem na wakacje – ale czy na pewno do życia? Postanowiliśmy to sprawdzić 😉 Ponad miesiąc spędziliśmy na malutkiej wysepce w Kambodży – Koh Rong Samloem. Pracowaliśmy tam jako barmani w jednym z resortów. (Przeczytaj post o tym jak znaleźliśmy pracę w Kambodży i dlaczego wróciliśmy do Tajlandii.) Czy życie na wyspie jest rzeczywiście piękne? Czy może nie do zniesienia? Poczytajcie o dobrych i złych stronach.

Oczami wyobraźni, przenieśmy się na malutką wyspę w Kambodży. Bez drogi – jedynie zatoka, długa plaża i dżungla. Bielutki sypki piaseczek, lazurowa woda po horyzont, tropikalna roślinność, wrzask dzikich zwierząt.

Życie na wyspie – zalety

Odpoczynek

Zwolniliśmy. Dookoła o wiele mniej atrakcji, bodźców, dystraktorów. Reklamy, tłumy ludzi, drogi, spaliny z silników, śmierdzące śmieci, wąskie uliczki, migające neony, różowe krzesła tajskich knajp – ścisk i pośpiech. Tutaj tego nie ma. Są bambusowe chatki, drewniane knajpy, kilka psów, ocean, dżungla i niebo. Z jednej strony może się to zdawać nudne, ale z drugiej, pozbawieni tych wszystkich rozpraszających bodźców, zaczęliśmy zwracać uwagę na proste szczegóły. Na śpiew ptaków, na wysokość drzew, na kolory kwiatów. Wstajemy czasem niespiesznie, jemy owsiankę ze świeżymi owocami podziwiając ocean, a potem idziemy pobiegać po plaży. 

Natura

Bieganie po plaży na wyspie było moją ulubioną częścią dnia. Biegniemy nie śpiesznie, na boso, po białym piasku, czasem rozchlapując przejrzystą wodę. Wtedy oddychamy pełną piersią, a niebo wydaje się tak pięknie niebieskie, a baranki z chmur tak interesujące… Słońce parzy w ramiona, pot zalewa oczy… Gdy przebiegniemy całą plaże i pozdrowimy wszystkich coraz bardziej znajomych, wchodzimy do oceanu i czilujemy w chłodnej wodzie. Cudownie. Bliskość natury z jednej strony fascynowała, z drugiej przerażała. Czasem w nocy, gdy leżeliśmy w ciemności, słuchaliśmy odgłosów dżungli, zastanawiając się co czai się w gałęziach drzew. Zdarzało się, że te dzikie wrzaski zagłuszała potężna burza. Silny wiatr gnący drzewa, wzburzony ocean zmywający brzeg i monsunowy deszcz, któremu nie oparł się żaden dach. Gdy uderzały grzmoty, wszystko trzęsło się w tańcu przerażenia. Jedynie spektakl błyskawic był warty zobaczenia. Przytłaczająca, ale zachwycająca natura.

Ocean

Uwielbialiśmy po prostu siadać na piasku w oceanie. Na początku woda jest aż nieprzyjemnie gorąca, ale gdy przejdziesz kawałek dalej, chłodniejsza woda opływa Twoje ciało. Czasem po prostu siedzimy na piasku w wodzie i podziwiamy widoki dookoła. Oddychamy słonym powietrzem chłonąc aurę rajskiej wyspy. I jest pięknie…  Z rana budziłam się i pierwsze co robiłam, to spoglądałam przez okno na błękit oceanu. Szum fal koił nerwy. A lazurowa woda była niewyobrażalnie piękna. 

Luz

W ubiorze, zachowaniu, stylu życia. Czas na wyspie płynie wolniej, wszyscy są na wakacjach, chodzimy boso lub w klapach. Przewiewne, hipisowskie ciuchy – są praktyczne. Szybko schną, chronią ciało przed słońcem, pozwalają oddychać, no i są po prostu fajne. Każdy nosi to co chce, żadnych miar i oceniania. Po powrocie najtrudniej było nam się przyzwyczaić znów do butów. Klapki były czadowe. Luz w zachowaniu – bez spin o głupoty, jesteśmy życzliwi, mili, pozytywni. Uśmiechamy się do siebie, często. Nie oceniamy, każdy robi to co chce, póki nie krzywdzi innych. Co dziś porabiasz? Łowisz ryby? Oglądasz świecący plankton? Pijesz browar w barze? Czytasz? Joga? Seafood? Ekstra. Miłego wieczoru! Ja lecę najpierw pobujać się na hamaku przy zachodzie słońca, potem skopce jointa ze znajomym Khmerem w lokalnym barze, a potem dołączę do Jungle Party (taki khmerski full moon festival ;). Po wszystkim przepłyniemy się nocą motorówką. Gdy wypłyniemy dostatecznie daleko od brzegu i znajdziemy się w totalnej ciemności, to spojrzymy w górę. I będziemy oglądać rozgwieżdżone niebo aż do świtu… (Wspominałam coś o naturze i odpoczynku…?)

Ludzie

Ciekawi. Dziwni. Interesujący. Wszyscy z totalnie pokręconą historią o tym jak tu trafili. Mieszanka kultur, każdy z innej parafii. Naszym szefem był Estończyk, managerem Polak, kuchnia z Rumuni, obsługa Khmerska. Klienci? Cały świat – Wietnam, Niemcy, Tajlandia, Wielka Brytania, Chiny, Ameryka, Dania, Kambodża, Argentyna.   Sąsiedzi? Rosjanie i Hiszpanie. Wszyscy spotykamy się codziennie w barze i rozmawiamy.

Życie na wyspie – wady

Robale

Owady, insekty, szczury, mrówki, pająki, skorpiony, jaszczurki i inne gady.. To nas odpycha i obrzydza najbardziej. Podobno na tej wyspie pająki i skorpiony nie są śmiertelne, jedynie jakieś węże. I jest też kobra królewska, której należy się wystrzegać. Jest bardzo terytorialna i atakuje jako pierwsza. Ojć. Na szczęście na wyspie jeszcze nikt nie został ukąszony. Ale trzeba uważać. Ciągle być czujnym gdy się stąpa, gdy się wchodzi do pokoju i przegląda każdy kont. Gdy wkłada się ręce do szafek, w kupę ciuchów, lub stopy w buty. Na orce. To meczące. Zabiliśmy jednego malutkiego skorpiona u nas w kiblu  Jak gasną światła, latają chmary owadów, po ścianach zaczynają biegać szczury, a za oknem napindala burza, to czasem trudno zasnąć! Widzieliście nasz bungalow – jest raczej skromny. Betonowa podłoga, łóżko i kibelek. Blacha obita bambusem. Dach nie styka się ze ścianami i zostaje przestrzeń, taka że by się gruby kot zmieścił!!! Mało komfortowe, cały domek żyje, wszystko włazi.

Psy

Cholerne dzikusy. Niby należą do kogoś, niby bezpańskie, w sumie należą do miejsc. Czyli kawałka plaży, który sobie wywalczą. I go zawzięcie pilnują. Nie raz nas pogoniły. Szefa naszej kuchni nawet pogryzły. Wyobraź sobie spacer do domu, środkiem nocy, po imprezie, wstawiony jak elo, brzegiem oceanu. Jasne, że Cię psy pogonią. Co robić? Uciekać do oceanu! W wodzie po pas psy odpuszczą.

Nuda

Brak bodźców do których jesteś przyzwyczajony. Z jednej strony to pozwala odpocząć, ale z drugiej może powodować nudę lub frustracje. Nie ma kina, galerii handlowej, kawiarni, biblioteki, stylowego clubu, kręgielni, mięsnego czy kościoła. Masz plażę, dżunglę i znowu ten sam bar. Oczywiście, możesz być kreatywny, znaleźć sobie ciekawe zajęcie lub nową pasję – jak nurkowanie, łowienie ryb czy ręczne wytwarzanie bransoletek z muszelek. Albo origami 😉 Kreatywny umysł nie będzie się nudził. Ale trzeba przyznać, że brak możliwości wyboru miejsca w którym aktualnie chciałoby się przebywać ze względu na nastrój, jest irytujące.

Wilgoć

Wszystko gnije. Pleśń rośnie szybciej niż temperatura w południe w pełnym słońcu. A gdy nadejdzie pora deszczowa? Sam zaczynasz gnić.

Odcięcie od świata

W razie wypadku czy sztorm – utkniesz na wyspie i co? Nie ma drogi. Nie ma dostępu do tamponów czy laczków. Musisz sobie radzić. Można zamówić w hurtowni. O ile jest na stanie, to przypłynie jutrzejszym statkiem. Ale czy tym z rana czy po południem? A kto to wie? Może damy znać, a może zapomnimy zrealizować zamówienie. Super co? Płatki jaglane? Możesz pomarzyć. Jesteś skazany na to samo miejsce, tych samych ludzi, te same bary. Sklepy na wyspie były trzy – zwykłe metalowe baraki. Wszystkie sprzedawały to samo – alkohole, piwa, wodę, lody, słodycze, chipsy, owoce i mydła. Pasta do zębów? Jeden rodzaj. Szczoteczka do zębów? Na zamówienie. Żarówka? Nie ma. Może to być trochę frustrujące 😉 A już nawet nie chcemy myśleć, co zrobić gdy wydarzy się coś poważniejszego… Wystarczyłoby ukąszenie węża w środku nocy. Ups.

Noc

Noc to straszliwe połączenie wszelkich wad, co tworzy prawdziwy dom strachów na wyspie. To właśnie w ciemnościach wszystko wyłazi i żeruje. Wtedy jest chłodniej, łatwiej o ofiarę. Wszystkie robale, gady i płazy są aktywne. Ciemność uaktywnia też psy, które zaczynają uważniej strzec terenu. Czerń oceanu przeraża, ogrom jego powierzchni i wielka niewiadoma na danie. Brr. O Po 22? Wszystkie bary i restauracje zamknięte na cztery spusty. Żywej duszy. Jedynie wszechogarniająca ciemność. Zachód słońca po drugiej stronie wyspy był piękny – ale teraz czas wrócić do resortu przez dżunglę. W ciemności, wąską ścieżką, pomiędzy tropikalnym, zielonymi gigantami. Życie kwitnie. Wszystko piszczy, trzeszczy, huka, syczy i szeleszczy. Pewnego dnia byliśmy zmuszeni po ciemku przejść przez dżunglę. Jedyne 20 minut szybkim marszem, w świetle telefonowej latarki i klapkach. I mówimy Wam otwarcie – było okropnie, strasznie i do dupy. Wszystko żeruje co nie? I stajesz się tego świadkiem – uważaj by nie zostać ofiarą.

Chcesz spróbować?

Jeżeli chcesz przeżyć przygodę leć w ciemno do Kambodży. Na wyspie Koh Rong lub Koh Rong Samloem aż roi się od pracy i wolontariatów dla ludzi z zachodu. Najczęściej dostajesz nocleg plus pełne wyżywienie w zamian za pracę. Czasem właściciel dorzuca kilka piwek lub kilkaset $ pensji. Idealnie jeśli chcesz spędzić na wyspie parę miesięcy lub wakacje. O naszym doświadczeniu w pracy za barem w Kambodży przeczytasz tutaj – Praca barmańska na wyspie w Kambodży – dlaczego wróciliśmy do Tajlandii?

Dowiedz się więcej o życiu na wyspie sprawdź #mygeckoisland na naszym profilu na facebooku – myGecko. Dużo zdjęć i przygód z naszej codzienności na Koh Rong Samloem.

To co, przekonałam Cię? 

Zuza